Rozdziel
czość
Chleb
a

Podstawy korpoezji i poe-konomii. Kluczowe czynniki: stopa bezrobocia i współczynnik Giniego

Rafał Krause

Niedbałość o prawidłowy rozwój osobisty wymaga braku higieny. I to nie tylko braku higieny ducha, ale i ciała. Niedbałość o rozwój osobisty to poezja. Nie wymaga ona niczego. Rozwój nieosobisty to poezji wydawanie. Niedorozwój? – czytanie. Albo posiadanie (dla niej wolnego czasu).

Która część ciała jest zatem kluczowa dla producenta poezji? Jaki fragment korpoety zasługuje na wniosek o zaniedbanie lub zmarnowanie (na niego czasu)? Odpowiedź brzmi: stopa.

Nie członek (choć posiadanie jego statusu w poetyckiej grupie kapitałowej może wiązać się ze zwiększeniem ratingu lub – w wypadku członkostwa w sformalizowanych stowarzyszeniach – nawet wzrostu przychodów), ale właśnie dany rodzaj stopy – stopa inwestycji, stopa zwrotu i wreszcie – stopa bezrobocia. Tam umieszczona jest strefa ERRORogenna, zwana też strefą 404 lub po prostu strefą komfortu. To jądro specjalistów ds. wierszy.

Stopa bezrobocia w korpoezji posiada dwie definicje. W znaczeniu makropoe-konomicznym to termin oznaczający wielkość statystyczną nasilenia zjawiska niepodejmowania pracy zarobkowej przez poetów. Dane dla tego wskaźnika zawsze są niepełne i niereprezentatywne – po pierwsze dlatego, że poeci często zmieniają zatrudnienie bądź utrzymują i nie utrzymują się z pracy na umowach cywilnoprawnych. Po drugie – mogą korzystać ze stypendiów twórczych, a w tej sytuacji – mimo że nie posiadają stałego zatrudnienia – przestaje ich dotyczyć paradoks biedy. Wpływa to negatywnie na krzywą paradoksu produktywności poetyckiej. Przedstawia ją poniższy wykres:

 

Rys. 1. Paradoks produktywności poetyckiej

Rys. 1. Paradoks produktywności poetyckiej

 

Paradoks produktywności poetyckiej opiera się na założeniu: im mniej producent wierszy znaczy dla gospodarki państwa, tym większe ma znaczenie dla gospodarki poetyckiej. Paradoks ten wiąże się przy okazji z drugim znaczeniem stopy bezrobocia, mikropoe-konomicznym. W tym sensie stopa bezrobocia to z kolei wielkość statystyczna produktywności poetyckiej dla poszczególnych poetów. Krzywą paradoksu produktywności poetyckiej znakomicie odzwierciedlają przykłady producentów wierszy z górnego i dolnego decyla zarobków w poezji polskiej.

Przedsiębiorstwo poetyckie Krausego (decyl dolny) balansowało w zeszłym roku na granicy upadłości. Jego właściciel i zarazem dyrektor kreatywny nie dysponował tak dużym okresem bezrobocia, jak w momencie, w którym produkował swój debiutancki Pamiętnik z powstania (2013). Skutek jest taki, że jego firma zamknęła 2015 rok z liczbą 10 wierszy (!), co miało (choć nie musiało) swoje przełożenie na przychody spółki (to 81 zł netto za publikację 5. tekstów, co wycenia każdy z jego wierszy na kwotę 16,20 zł, a ściślej 89 groszy za wers). Na drugim końcu stawki znajdziemy istnego potentata (choć nie zawsze tak było), Jacka Podsiadłę (decyl górny), który w wywiadach przyznaje, że pomaga mu paradoks produktywności poetyckiej, bowiem nie zajmuje się inną działalnością zarobkową poza produkcją wierszy/słów. Dzięki dwóm dużym zwycięstwom w przetargach ten przedsiębiorca poetycki może cieszyć się statusem najlepiej zarabiającego poety ubiegłego roku (roczne przychody to ponad 200 tys. zł netto).

Jednak przypadek Podsiadły wiąże się z jeszcze jedną, bardzo istotną dla poe-konomii kwestią – z gigantycznymi nierównościami ekonomicznymi występującymi wśród poetów. Zwłaszcza że wymieniony producent niemal połowę zarobionej przez siebie kwoty osiągnął z renty kapitałowej (chodzi o nagrodę Silesius za całokształt twórczości, czyli odsetki od gromadzonego przez lata kapitału niepieniężnego). Wielkość nierówności ekonomicznych wskazuje współczynnik Giniego:

 

02_szacowany_wspolczynnik_giniego

Rys. 2. Szacowany współczynnik Giniego

 

Wskaźnik nierówności ekonomicznych w poezji wynosi, mniej więcej, powyżej 0,60 (jest zbliżony do nierówności najbardziej rozwarstwionego ekonomicznie państwa na świecie – RPA). Wszystko za sprawą koncentracji majątku w rękach zaledwie kilku producentów poezji. W 2015 roku ukazały się co najmniej 152 książki poetyckie (tyle zostało zgłoszonych do przetargu Silesius), przy czym nagrodzonych dużymi kwotami można policzyć na palcach jednej ręki. Największy kapitał został rozdzielony między m.in. wspomnianego Jacka Podsiadłę (200 tys. zł netto), Romana Honeta (100 tys. zł netto), Marcina Sendeckiego (50 tys. zł netto) czy Michała Książka (20 tys. zł netto). Warto wspomnieć także o zarobkach popularnych inwestorów poetyckich – Marzeny i Artura Bursztów – na których konto wpłynęło, dzięki optymalizacjom podatkowym, 100 tys. zł. Niestety, kwotą tą zainteresował się Urząd Kontroli Skarbowej, a sprawa trafiła do sądu. To tam zostanie rozstrzygnięta kwestia tego, czy pieniądze z rynku poetyckiego zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.

Warto przy okazji wspomnieć, że uwzględnienie nawet tych najwyższych zarobków w poezji w skali roku nie będzie zbyt oszałamiające. Największy krezus w poezji polskiej roku 2015 zarabiał miesięcznie ok. 17 tys. zł netto – to niewiele więcej niż wynoszą średnie zarobki wyższej kadry zarządzającej. Nie mówiąc już o pozostałych potentatach, których zarobki oscylują w granicach średniej miesięcznej pensji specjalisty ds. sprzedaży i marketingu.

Ale te statystyki prowokują jeszcze jedno pytanie. Jak wyglądałyby zarobki producentów wierszy, gdyby uwzględnić ich całościowe dochody, nie tylko te z poezji? Dane te na razie nie są znane.

 

 

 

######

Materiał z ZUS-owego „Nośnika”: pobierz PDF, czytaj na Issuu (patrz niżej) albo przejdź do spisu treści

Rozdzielczość Chleba 2011-2017

Spędzamy dużo czasu na Facebooku

Chcesz nam coś powiedzieć?

kontakt@rozdzielchleb.pl